Moja historia i pytanie na koniec

Dla tych, którzy chcą lub muszą nosić okulary

Moderator: mfra

Moja historia i pytanie na koniec

Postprzez Bruti » Pon Kwi 18, 2016 19:22

Pisałem już na innym forum, czekając na aktywację konta tutaj. Jeśli ktoś znalazł podobny wątek tam, proszę nie hejtować mnie : )

No więc było to tak...
Trzeba było zrobić nowe okulary, bo aktualne (8 lat) się rozpadają. Wybrałem oprawkę (drogą, rzekomo nie za dużą, odpowiednią na moją wadę), potem zakupiłem szkła w innej firmie. Wstawili. No i co tam mam:
<niemiecka firma, rzekomo bardzo, bardzo, bardzo dobre> mineralne, indeks 1.8
OP: sfera -5,0 cylinder -4,5 oś 17 źrenice 33
OL: sfera -7,5 cylinder -3,5 oś 160 źrenice 33

Stare mam identyczne, znalazłem receptę sprzed 8 lat. Firma nie wiadoma, fioletowy błysk powłoki, (bardzo - jak na wadę) cienkie, prawdopodobnie mogą być to JZO 1.8 lub 1.9 (są ciut mniejsze niż te nowe, więc może efekt cienkości jest tylko efektem, a nie faktycznie innym indeksem - dopisuję, bo wiem, że przy mojej wadzie "wszystko może wpływać"). Widzę w nich komfortowo, tj. w tych starych.

W nowych - masakra. Pierwsze założenie i tak, jakby ktoś mi od góry do dołu (od lewej części prawego oka do prawej części lewego, jakby przez nos bokiem) tak coś do głowy wciskał na siłę, dziwny efekt. Wizja po bokach szwankowała, ale wyrównano mi oprawki (były trochę takie "sportowe", jak rowerowe), jest OK. ALE ciągle ten efekt takiego rozdzielania, jakbym założył zupełnie czyjeś inne okulary.
No nic, generalnie widzę w nich podobnie (mocą), ale jest jeden bardzo, bardzo dokuczliwy efekt. Nie czuję już tego rozerwania przez nos lekko z prawej do lewej, ale mam problem ze skupianiem ostatecznym ostrości, trochę jakby to, na czym chcę skupić wzrok "żyło". Mam podobny efekt po pijaku. W starych okularach jest również ten efekt, tak delikatnie, to takie astygmatyczne. Tutaj w nowych mam ten efekt na tyle mocny, że nie mogę się skupić na niczym innym, tylko na patrzeniu przez okulary. Gdy patrzę na dłoń z bliska, nie jest to stałe ciało, ale jakbym widział podwójnie (jakby nałożyć dwa obrazy na jeden prawie idealnie, z tym, że jeden jest przezroczysty na tym drugim). Przy tekście ten efekt uniemożliwia czytanie bez stresu. Najłatwiej jest zobaczyć różnicę na ekranie monitora. Tak, jakby jasność jeszcze mocniej świeciła, a litery miały delikatne jakby dodatkowe widmo-cień. Litery jakby żyją. Trochę, jak te stare monitory ze słabszym odświeżaniem (CRT, np. przy 70, 65 Hz). Albo np. świecący papier i na nim tekst - jest gorzej. Najlepiej czyta mi się z matowych materiałów o nie za dużym kontraście litera-tło.

W dwóch zakładach byłem, by mi pomierzyli - wszystko niby OK.
Czy to może być efektem innego materiału szkieł?

Trochę załamka, wydałem sporo kasy, wziąłem rzekomo dobre szkła, a tutaj ten efekt astygmatyczny (tak bym to ocenił, bo ogólnie to źle nie widzę w sensie niedowidzenia, tylko jest ten dziwny efekt) jest o wiele bardziej denerwujący, wybijający się.
Tak samo mam problem, gdy szybko zmieniam położenie głowy i chcę skupić wzrok - nie idzie, jakby w pewnym momencie nie działało już skupienie (jak w aparatach - autofokus), jakby coś się tam delikatnie rozjeżdżało.

Co ciekawe, zrobiłem takie testy "w terenie", w sensie w salonie mi założono te techniczne okularki, ustawiono to, co mam i faktycznie mam ten efekt świecenia-niezłączenia (latania / flickeringu / jak by tego nie zwał). Przy testach tylko z tablicą było chyba OK - nie rewelacyjnie (ale do rewelacyjnego widzenia to nie aspiruję), ale jednak nie zauważyłem nic aż tak niepokojącego. Teraz, jak mi dano moją wadę na tych okularkach technicznych, miałem ten zły efekt. Próbowano oś o 5 w tę, we w tę - żaden plus. Zwiększanie mocy też w sumie nic nie dawało.

I teraz... minęły dwa tygodnie, wróciłem z urlopu, w międzyczasie poszedłem na jeszcze jedno badanie, tym razem takie totalnie optometryczne, koniec końców zamówiłem szkła:
OP: sfera -5,0 cylinder -4,5 oś 17 źrenice 33
OL: sfera -7,75 (widziałem ciutkę lepiej przy podbiciu) cylinder -3,5 oś 160 źrenice 32

I jest O WIELE lepiej. Po 2-3 dniach przyzwyczajenia prawie nie czuję, że mam inne okulary. Prawie, bo jednak wszystko jest troszkę, tyci, mniejsze. Szkła też wydają się (porównuję prawe oko, no bo lewe dostało troszkę mocniej) trochę grubsze.
Mam delikatny efekt nie do końca takiego skupienia - ale to nie jest ten problem, który miałem w tych poprzednich "niemcach". Jest już prawie idealnie.
Wydałem połowę kwoty, jak na "niemca". Szkoda, ale trudno. Ważne, że wiem więcej.

Niestety, boli mnie nos, bo chyba jednak szkła mam ciut więcej, niż oryginalnie, przez 8 lat. Do tego oprawki mam trochę krzywe (nie chcieli mi w zakładzie poprawiać - są nierówne zauszniki, ale nierówności tej nie da się zmienić tylko samymi końcówkami zauszników - że niby na moje ryzyko mogą siłą prostować, ale nie chciałem w ten sposób). Chyba trzeba będzie bardziej miękkie noski spróbować.

Tylko nurtuje mnie jedna kwestia - może wybulić się i zrobić mimo wszystko 1.9 JZO? Teraz okazjonalnie się "stukam" łokciami w rzeczy, w które się nie stukałem przy starych okularach. Gdy próbuję stare, to też troszkę jednak czyściej jest.
Pytanie do kogoś doświadczonego w dużych mocach i dużych indeksach - czy jest szansa, że w 1.9 indeksie będę miał wszystko troszkę większe przed oczami, będzie wizja jeszcze jakby hmmm nie chcę powiedzieć, czy ostrzejsza, bo nie chodzi o ostrość. Widzę dobrze, nie mam tego złego efektu, jak w tych niemieckich (teraz, jak przymierzam same szkła i patrzę przez nie tak na sucho, to widzę, jak masakrycznie źle w nich się czułem i widziałem - masakra!).
Czy jest sens się wybulić na 1.9? Prawdopodobnie w ogóle zrobię sobie drugie okulary, a te obecne nowe będą jako zapasówki, bo no bo właśnie, są nierówne i nie chcą mi ich wyprostować. A do tego - ale to już optyk chyba lipa (chyba, że czegoś nie wiem o szkłach JZO 1.9, że są może tak kruche?) - nie podoba mi się, że mam bardzo niechlujnie je wypolerowane (wystają poza oprawkę).
Korci wziąć JZO 1.9, jeszcze inne oprawki, ciut niższe (mam dość wysokie, jakby od czoła do polików wysokie). Znowu pewnie 2 klocki z hakiem pójdą, szczególnie, że szkła 1.9 w JZO są po przeszło tysiaka (choć tyle dałem na początku za 1.8 "niemca" : / ale tak naprawdę koszty nie są tak ważne, gdy chodzi o moje oczy. Tylko czy jest szansa, że mogłem mieć jednak 1.9 te stare, skoro jednak widać, że chyba są cieńsze i wszystko jest ciut większe w nich? Może ten optyk, u którego robiłem "niemca" da mi zniżkę jakąś specjalną na JZO 1.9... hmmm...
Bruti
Nowicjusz
 
Posty: 2
Rejestracja: Czw Mar 31, 2016 12:37

Re: Moja historia i pytanie na koniec

Postprzez abc » Wto Kwi 19, 2016 16:24

Pisze pan ze moc w starych i nowych okularach jest taka sama:

„ Stare mam identyczne, znalazłem receptę sprzed 8 lat
/……/
W nowych – masakra /…../ ale wyrównano mi oprawki (były trochę takie "sportowe", jak rowerowe), jest OK. ALE ciągle ten efekt takiego rozdzielania, jakbym założył zupełnie czyjeś inne okulary.
No nic, generalnie widzę w nich podobnie (mocą), /…../ ale mam problem ze skupianiem ostatecznym ostrości, trochę jakby to, na czym chcę skupić wzrok "żyło".
/……/
Tak samo mam problem, gdy szybko zmieniam położenie głowy i chcę skupić wzrok - nie idzie, jakby w pewnym momencie nie działało już skupienie (jak w aparatach - autofokus), jakby coś się tam delikatnie rozjeżdżało.”

Jeżeli moc soczewek jest taka sama, to nie ma powodu, aby wystąpiły aż tak duże różnice w komforcie widzenia. Konstrukcje soczewek mogą być różne w różnych firmach, ale w tym przypadku wskazuje wszystko na to, że jest to raczej sprawa efektów pryzmatycznych, a więc kwestia prawidłowości (powtarzalności?) montażu soczewek.

„ W dwóch zakładach byłem, by mi pomierzyli - wszystko niby OK.”

Nie wierzę. Gdyby było OK. nie byłoby problemu. Ktoś już panu wypisał co powinno być pomierzone, aby wiedzieć co i jak. Ktoś to zrobił? Moim zdaniem pierwszy optyk raczej powinien poprawić pracę, albo….zwrócić kasę za robotę i za soczewki, jeżeli poprawienie nie będzie możliwe. Chyba, że wykaże iż soczewki "niemieckie" są rzeczywiście nic nie warte.

W kolejnych okularach też jest trochę dziwnie. Zmiana mocy jest tak mała, że raczej nie ona spowodowała poprawę komfortu. Raczej nowe okulary potwierdzałyby tezę, że z wykonaniem pierwszych było coś nie tak. Wrażenie nieco mniejszych obrazów nie wynika z różnicy wielkości obrazów siatkówkowych, a prawdopodobnie z niewielkiej różnicy odległości soczewek od oczu w starych i nowych okularach.

„Mam delikatny efekt nie do końca takiego skupienia - ale to nie jest ten problem, który miałem w tych poprzednich "niemcach". Jest już prawie idealnie. Gdy próbuję stare, to też troszkę jednak czyściej jest.”

„ /…../ a te obecne nowe będą jako zapasówki, bo no bo właśnie, są nierówne i nie chcą mi ich wyprostować.”

O! A to za co biorą pieniądze? Wykonanie okularów, to nie tylko montaż soczewek, ale również prawidłowe dopasowanie oprawek do warunków anatomicznych użytkownika okularów!! Takie stawianie sprawy sugeruje, że soczewki w okularach mogą być również źle zamontowane i stąd ten delikatny, ale nadal występujący, dyskomfort.
Jak wykonano pomiary? Na krzywo ułożonej oprawie? Uwzględniono skrzywienie w wartościach kątowego położenia osi cylindrów? Zmierzono kąt pochylenia pantoskopowego i uwzględniono wertykalną różnicę położenia środków optycznych (przy skrzywionej oprawie będzie przecież występowała) dla obu oczu? Jeżeli nie, to prawdopodobnie okulary są źle, a w każdym razie nie optymalnie, zmontowane. To nie może być tak, że np. oddaje się robotę do szlifierni, albo wręcz zamawia soczewki z montażem u producenta, a kasuje klienta tylko za podanie. Trzeba te okulary dopasować, sprawdzić jak użytkownik w nich widzi, i wykonać wszystkie ewentualne poprawki. Nos też dostaje swoje, bo większość ciężaru okularów przypada na jedną stronę, tę która jest niżej.

„ Czy jest sens się wybulić na 1.9?”

Moim zdaniem nie. Wielkość obrazów nie będzie się różniła, bo raczej będzie zależała od odległości soczewek od oczu, a nie od indeksu materiału. Również różnica grubości może wynikać z różnicy wielkości opraw, a nie z indeksów. Dawno nie robiłem mineralnych 1,9, ale o ile dobrze pamiętam, to promień pierwszej powierzchni dla JZO w indeksie 1,9 był większy niż dla 1,8, a więc soczewki 1,9 byłyby nieco gorsze niż w indeksie 1,8. A droższe, więc nie bardzo jest sens. Różnica grubości też niewielka i można ją wyraźnie zredukować wybierając mniejsze oprawki, w miarę możliwości bliskie okrągłych. A może te szkła „niemieckie”, jeżeli są duże, dałoby się wmontować w inne, małe oprawki? Przy poprawnym montażu, mogłoby się okazać, że to byłyby najlepsze okulary.
abc
Stały bywalec
 
Posty: 344
Rejestracja: Wto Maj 27, 2008 18:03

Re: Moja historia i pytanie na koniec

Postprzez Bruti » Wto Kwi 19, 2016 18:46

Dzięki za odpowiedź.

Oprawka jest taka sama jak w "niemcach" i w JZO. Zmieniłem tylko soczewki.
Niestety, nie jest w 100% komfortowo, ciągle, gdy zakładam stare okulary, jest praktycznie idealnie. W nowych jednak tak ciutkę nieidealnie, ciągle czuję, że oczy mi pracują jakoś nadmiernie, jest jakby gorąco w okolicach oczu.

Widzę, że druzgocąco się wypowiedziałeś (pozwolę sobie bez "Pan", bo internety to wiadomo, luźniej) na temat realizującego. No niestety : / i mania tych wszystkich optyków - że przyzwyczaić się, że "bo moce są duże" itd. - tja, tylko w starych było dobrze, więc moce tu chyba nie grają roli.

Napisałem do producenta oprawek z Francji (JF Rey), skontaktowała się ze mną kobieta z polskiej dystrybucji prosząc o podanie modelu i kontaktu z zakładem. Podałem, czekam, co dalej.
Drugi zakład, który mi montował "niemców" ma mnie umówić na spotkanie z reprezentantem tej niemieckiej firmy. Że niby nie chcą unikać odpowiedzialności, ale jakichś specjalnych działań od nich nie widzę.

:/

Gdy przykładam te niemieckie do oczu i sobie steruję ręcznie, na sucho, to faktycznie coś jest nie tak - nie idzie takiego ustawienia zrobić, by było dobrze.

Na testach oprawek, okularów, się nie znam, niestety. Brak informacji powoduje, że do końca nie wiem jak się "wykłócić". Liczę na dobrą wolę zakładów, ale na razie lipa. Jestem też zażenowany wykonaniem (montażem) szkieł JZO przez jeden z zakładów (ten, gdzie mnie odsyłają, że nie da się wygiąć - poprawić oprawek), widzę chropowate krawędzie, soczewki wystają z przodu, jak i z tyłu. Poprzednio (zakład, który montował niemieckie szkła) jednak lepiej mi to zrobił chyba.
(w mojej historii są dwa zakłady: kupiłem oprawkę w zakładzie 1, tam też potem na końcu wziąłem JZO, jest zakład 2, gdzie kupiłem niemieckie soczewki i oni mi je montowali, tak musiałem zrobić, bo jechałem na parę tygodni do innego miasta, takie tam - prywatne kwestie przesiedleniowe)
Bruti
Nowicjusz
 
Posty: 2
Rejestracja: Czw Mar 31, 2016 12:37


Wróć do Okularnicy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości